Podobne artykuły:

Historia tego nastolatka przez wiele miesięcy była głównym tematem światowych mediów. 28 maja 1987 roku około godz. 18.15 cywilna cessna z rejestracją ECJB z Niemiec pojawiła się nad Placem Czerwonym. Pilot wykonał kilka pętli i jak gdyby nigdy nic "zaparkował" w samym centrum stolicy ówczesnego Związku Radzieckiego. W kokpicie siedział młodziutki Mathias Rust z Hamburga.

Gdyby nie zagraniczni turyści, to być może żadne zdjęcie z tego niezwykłego wydarzenia nie ujrzałoby światła dziennego. Niezwykły lot sfilmował pewien brytyjski lekarz, który akurat przebywał w Moskwie na kongresie medycznym.

Radzieckie media czekały przed długi czas na wytyczne z Kremla.

 


Bo jak wytłumaczyć fakt takiego blamażu, które skompromitowało służby powietrzne supermocarstwa?

 


To było zaskoczenie dla wszystkich. Mathias przez dłuższą chwilę pozował nawet do zdjęcia turystom, którzy chcieli mieć z nim pamiątkę na tle małego, sportowego samolotu. Nawet rozdawał autografy. Zaskoczonym przechodniom tłumaczył, że jest Niemcem. Sądzili, że z bratniej NRD.

Ten obrazek w Tagesschau - zachodnioniemieckich telewizyjnych wiadomościach zobaczyli rodzice chłopaka. I aż usiedli z wrażenia. Byli przekonani, że syn jest wciąż w Skandynawii. Miał tam spędzić dwa tygodnie na szkoleniu lotniczym. Tak im mówił, wychodząc z domu.

Wszyscy na świecie zachodzili w głowę, jak Mathiasowi udało się tego dokonać. Ten chłopak miał raptem 50 godzin samodzielnych lotów. Był początkującym i mało doświadczonym pilotem. Przez pięć godzin bezkarnie jednak leciał nad terytorium ZSRR na wysokości 600 metrów.

Jego cessna bez żadnych problemów przeleciała nad trzema tzw. pierścieniami obronnymi wokół Moskwy. To miała być zapora nie do przejścia dla wrogich samolotów. Chluba ZSRR okazała się zwykłym bublem. Co ciekawe, poszczególne punkty kontrolne widziały cessnę na swoich radarach. Samolot pojawiał się i zaraz znikał. A wszyscy po kolei bagatelizowali ten fakt. Małe samoloty na niebie nie były wówczas niczym niezwykłym, ale nad Moskwą zazwyczaj się nie pojawiały.

 


Kilka razy rozległ się nawet alarm, poderwano nawet dwa migi do lotu, ale w końcu cały przelot cessny "rozszedł się po kościach"

 


Zapłacił za to głową ówczesny minister obrony ZSRR. Stracił stanowisko. Nie tylko on. Gorbaczow wykorzystał ten fakt i po tym incydencie z cessną usunął z życia publicznego 150 nieprzychylnych mu osób - głównie z dówodztwa armii.

Po co w ogóle Mathias Rust igrał z życiem? On sam stwierdził, że miał misję pokojową.

„Myślałem, że każdy człowiek na tej planecie jest odpowiedzialny za jakiś postęp i szukałem okazji, aby mieć w tym swój udział” – argumentował w mediach. Dodał: „Pomyślałem, że mógłbym wykorzystać ten samolot do zbudowania wyimaginowanego mostu między Zachodem a Wschodem, aby pokazać, że wielu ludzi w Europie chce poprawić stosunki między naszymi światami”.

Dla wielu było to naiwne tłumaczenie nastolatka, który nie zdawał sobie sprawy, że w każdej chwili mógł zostać zestrzelony. On sam tłumaczył potem dziennikarzom, że była to jego spontaniczna decyzja.

Tego dnia wystartował z lotniska w Helsinkach. Miał wylądować w Sztokholmie. Po pół godzinie lotu zmienił plan. Skręcił w kierunku Moskwy. Zauważył to kontroler ruchu lotniczego. Chciał go ostrzec, ale Mathias wyłączył radio i kontynuował swój lot na wschód.

- "Owszem, bałem się " - mówił potem. - "Pamiętałem, że kilka lat wcześniej zestrzelono w ZSRR pasażerski samolot południowokoreański".

Jego wyczyn przyniósł mu międzynarodowy rozgłos. Nie uniknął jednak kary. Kilka miesięcy po wylądowaniu, we wrześniu 1987 roku został skazany na cztery lata obozu za naruszenie prawa lotniczego Związku Radzieckiego. Ale i tak mu się upiekło. Obóz go ominął. W moskiewskim więzieniu Lefortowo spędził łącznie "tylko" 14 miesięcy.

Początkowy śledczy nie chcieli uwierzyć, że Rust działał sam. Sądzili, że jest gdzieś drugie dno w tym jego brawurowym locie. Słynne lądowanie w Moskwie przyspieszyło też reformę radzieckiej armii, która przez długi czas była przedmiotem drwin i żartów.

 


Młody Rust po wyjściu z więzienia niechętnie udzielał wywiadów. Podkreślał, że nie czuje się żadnym bohaterem

 


Nawet wiele lat po tym zdarzeniu unikał dziennikarzy. Nie przyszedł nawet na premierę filmu, w której był głównym bohaterem. Media zachodnioniemieckie początkowo przedstawiały go jako młodego bohatera, który zagrał Sowietom na nosie. Potem jednak narracja się zmieniła. Niektóre gazety zrobiły z niego niezrównoważonego młodego pilota, a inne zwykłego performera, któremu zależy tylko na sławie i pieniądzach. W NRD wyrażano się o nim bardzo powściągliwie.

W 1991 roku znów o Mathiasie stało się głośno. Ale z innego powodu. Trafił do więzienia na kilkanaście miesięcy za usiłowanie morderstwa kobiety. Zaatakował ją nożem. Powód? Zawód miłosny.

Dziesięć lat później przyłapano go na kradzieży. Usiłował ukraść w sklepie kaszmirowy sweter. Rust przyznał w 2012 roku, że pracuje jako analityk finansowy w jednym ze szwajcarskich banków i że jest instruktorem jogi. Niektóre media spekulują, że Rust mieszka dziś w Estonii, zarabia krocie na grze w pokera i ogranizuje m.in. wyścigi samochodowe.

Oryginalną cessnę, którą doleciał do Moskwy można dziś podziwiać w Niemieckim Muzeum Techniki w Berlinie – przemalowaną, ale z tym samym oznaczeniem D-ECJB. Wcześniej cessnę wykorzystywano jako eksponat po objazdowym tournee po Europie. Chętnych nie brakowało.

 

Źródło:

 

https://www.faz.net/aktuell/gesellschaft/kreml-flieger-mathias-rust-der-lange-irrflug-der-friedenstaube-11749475.html

 


https://www.welt.de/kultur/history/gallery106334516/Matthias-Rust-Flug-nach-Moskau.html

 


https://www.warhistoryonline.com/cold-war/mathias-rust-lands-cessna-in-moscow-1987.html

 


https://www.brigitte.de/aktuell/gesellschaft/mathias-rust--das-irre-leben-des-kreml-fliegers---wie-ging-es-weiter--13219898.html

Tagi:

rust,  kreml,  zimna wojna, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz