Do tego zdarzenia doszło w zimowe przedpołudnie w pobliżu stacji kolejowej w Świebodzicach. Przed godz. 10 ze stacji z Wałbrzycha wyjechał na trasę pociąg towarowy. Skład ciągnął parowóz, z którym już na samym początku były problemy z hamulcami. Mimo to, maszynista wyruszył nim w trasę. Tabor kolejowy tuż po wojnie był w opłakanym stanie. Podobnie jak cała infrastruktura kolejowa.

Skład minął stację w Świebodzicach i zbliżał się do niebezpiecznego zakrętu. Maszynista nie był w stanie jednak zwolnić. Skład jechał za szybko. W tym czasie na tym zakręcie znalazł się pociąg osobowy z Warszawy do Jeleniej Góry. Miał do celu nieco ponad 40 kilometrów.

 


Niestety, na zakręcie doszło do tragedii. Wykoleiły się pierwsze wagony ze składu towarowego, które z ogromną siłą uderzyły w bok pociągu osobowego

 


Siła uderzenia była ogromna. Odkryte wagony towarowe były załadowane kłodami drewna, które siłą bezwładności wbiły się w wagony osobowe. Według innych źródeł, najpierw puściły łańcuchy zabezpieczające drewno, a te z kolei doprowadziły do wykolejenia wagonów.

W katastrofie tej zginęło 7 osób (3 pracowników kolei i 4 pasażerów), a około 40 zostało poważnie rannych (w tym 22 osoby znalazły się w stanie krytycznym i bardzo ciężkim). Niektóre źródła mówią o co najmniej dziesięciu ofiarach. Zniszczonych zostało pięć wagonów oraz parowóz. Wagon sypialny i pierwszej klasy wyglądały po zderzeniu jak harmonijka.

Miejsce wypadku było otoczone przez kordon wojska. Nikt postronny nie miał prawa znaleźć sie za blisko katastrofy. W akcji niesienia pomocy rannym i poszkodowanym w tym tragicznym wypadku brała udział m.in. Zofia Marzec-Nossel, która po latach tak wspominała ten dzień:

(...) Wagony towarowe stawały pionowo, jak lekkie zabawki. Pnie drzew toczyły się po torowiskach, inne uderzały w wagony osobowe, przecinając wagon sypialny, I klasy i częściowo trzeci wagon, niszcząc lokomotywę. Te wagony stały jakby wciśnięte w ziemię, a wejścia do nich znalazły się na poziomie chodników peronu, boczne ściany zostały oderwane i zmiażdżone. Pasażerowie, którzy stali na korytarzu, zginęli. W przedziałach ławki z prawej i lewej strony były prawie złączone ze sobą. Wszyscy ludzie znajdujący się w przedziałach doznali otwartych złamań i bardzo ciężkich obrażeń. Słyszałam rozpaczliwe, pełne bólu krzyki ludzi. (...) Zabitych ułożono w szeregu. Widok był makabryczny. Ofiary katastrofy wynosili młodzi mężczyźni, jednakowo ubrani. Gdy zorientowali się, że przybywa pomoc, wszyscy zniknęli cicho i nie wiadomo kiedy. Dopiero potem okazało się, że byli to więźniowie lotnicy, których wieziono do pracy w kopalni uranu w Kowarach.

(...) Pamiętam jakby to było wczoraj mężczyznę biegnącego z naręczem damskich pończoch. Co 10-15 minut podchodziłam do rannych, by zwolnić ucisk, umożliwić przepływ krwi. Przypominały mi o tym pielęgniarki zatrudnione w Fabryce Mebli i Rafio. Każdy z rannych otrzymywał leki przeciwbólowe i uspokajające, które dostarczała apteka ze Świebodzic.

Po 30-40 minutach zaczęły przyjeżdżać karetki, było ich bardzo dużo. Stały w długim szeregu, czekając na swoją kolej. (...)

Straż pożarna z Wałbrzycha dotarła na miejsce katastrofy po czterdziestu minutach od zgłoszenia. Ratownicy nie mieli jednak wówczas specjalistycznego sprzętu. Żeby dostać się rannych zakleszczonych w rozbitych wagonach musieli ręcznie ciąć metalowe elementy. A liczyła się każda minuta.

 

 

 

Akcja ratownicza zakończyła się około godziny 16. Media nie poświęciły temu zdarzenia zbyt wiele miejsca. Do dzisiaj powstało wokół tej katastrofy wiele niedomówień i wręcz sensacyjnych wątków, jak sabotaż czy zamach. W mediach pojawiły się kilkanaście lat temu rzekomo odtajnione dokumenty CIA, z których wynikało, że w tej katastrofie miało zginąć nawet 120 osób.

Dziś pamiątką po tamtym tragicznym wypadku jest charakterystyczna nazwa zakrętu kolejowego, jaki znajduje się na około 57,5 km trasy Wrocław-Wałbrzych. Jest to "zakręt śmierci".

Kolejny groźny wypadek na stacji kolejowej w Świebodzicach miał miejsce 23 lutego 1963 roku, kiedy doszło do najechania pociągu towarowego na inny pociąg towarowy (tutaj również zawinił układ hamulcowy). W wyniku tego zdarzenia rannych zostało 3 pracowników kolei, uszkodzono 1 parowóz, wykolejeniu i uszkodzeniu uległo 11 wagonów. Straty materialne oszacowano wówczas na prawie 1 milion złotych.

 


Źródło:

 


https://kolejapodolnymslasku.przystanekd.pl/2017/10/katastrofa-kolejowa-pod-swiebodzicami.html

 


https://gazetawroclawska.pl/120-osob-zginelo-w-katastrofie-kolejowej-na-dolnym-slasku-sprawe-badala-cia/ar/12554590

 

 

 

Tagi:

kolej,  katastrofa, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz