Zapowiedź znanego filmu z Gerardem Depardieu ściągnęła do kina kilkaset osób. Była niedziela, 13 lutego 1983 roku. Cinema Statuto przy via Luigi Cibrario w Turynie było wówczas największym kinem w mieście. W budynku znajdowała się również niewielka galeria wystawowa.

Seans zaczął się o godz. 18. Kwadrans później obecni w galerii poczuli dym. Po chwili pojawiły się płomienie na sali kinowej. Ci, którzy znajdowali się na parterze widowni rzucili się od razu do ucieczki. Im się udało. Mieli najbliżej głównego wyjścia. Otwarte było również wyjście ewakuacyjne. Te, które znajdowały się wyżej - na pierwszym piętrze - były zamknięte. Wyważyli je dopiero strażacy.

W trakcie śledztwa właściciel kina zeznał, że jak tylko pojawiły się płomienie, to próbował razem z pracownikami gasić ogień gaśnicą i otworzyli wszystkie drzwi ewakuacyjne. Strażacy jednak temu zaprzeczyli.

 


Właściciel kina, którego potem oskarżono o szereg zaniedbań, przyznał, że w momencie, kiedy wybuchł pożar, bał się paniki. Nie włączył ani sygnalizacji alarmowej, która była w kinie, ani nie przerwał projekcji

 


Dopiero wtedy, kiedy do widzów dotarło, co się dzieje, próbowali uciec. Niektórzy schowali się w toalecie, szukali schronienia w szafach. Tam znaleziono ich ciała.

Jedną z ocalałych w pożarze była 23-letnia wówczas Barbara Guaschetti. Tak opowiadała dziennikarzom o tej tragedii:

„Byłam wtedy z moim chłopakiem i on też został uratowany. Obok mnie, po prawej stronie, było dziecko i chłopak, który pamiętam, miał długie włosy. Film właśnie się zaczął, gdy ten chłopiec wstał i krzyknął: ogień! I wybuchła panika. Ludzie zaczęli uciekać w stronę wyjść awaryjnych, ale drzwi się nie otwierały, więc wszyscy udali się w stronę głównego wyjścia, czyli kasy biletowej. Ale bałam się fali paniki, więc stałam spokojnie i czekałam, byłam w grupie, która jako ostatnia opuściła salę. Pamiętam, że wraz z pozostałymi, którzy pozostali, sprawdzaliśmy, czy na widowni nie został już nikt. W międzyczasie uniósł się bardzo gęsty dym, który zaatakował gardło i spowodował pieczenie oczu. Komuś z grupy, która wychodziła ze mną, udało się wyważyć jedne z drzwi antywłamaniowych i w końcu uciekliśmy na zewnątrz. Ostatnie kilka metrów przeszłam z zamkniętymi oczami i już nie oddychałam, podczas gdy film wciąż był odtwarzany na ekranie. Kiedy byłam już bezpieczna na ulicy, uderzył mnie kontrast czarnego dymu z białym śniegiem, który zaczął padać. Tego dnia zrozumiałam, czym jest niepewność życia. Zadawałam sobie pytanie milion razy: dlaczego ja jestem zbawiona, a inni nie?"

 


Rozmówczyni przyznała po latach, że od tej pory unikała wyjścia do kina, a jeśli przebywała akurat w miejscu, gdzie było dużo ludzi, to zawsze rozglądała się, gdzie znajdują się wyjścia ewakuacyjne

 


Samo gaszenie pożaru zajęło strażakom niecałą godzinę. Ich sprzymierzeńcem był padający obfity śnieg, który tłumił płomienie. Przez cały czas przed kinem gromadził się tłum ludzi. To ci, którzy drżeli o los swoich najbliższych. Po zakończeniu akcji ratowniczej wielu z nich musiało dokonać identyfikacji zwłok. Leżały ułożone na chodniku. Niektóre osoby trudno było zidentyfikować. Ciała były spalone - razem z garderobą i dokumentami.

Ostatecznie w wyniku pożaru zginęły 64 osoby. Przeważająca większość ofiar śmiertelnych zmarła w wyniku zatrucia tlenkiem węgla; inne zostały stratowane podczas ucieczki, kiedy wybuchła panika. Najmłodsza ofiara pożaru miała 7 lat, najstarsza 55.

 


Śledczy ustalili, że pożar powstał w wyniku zetknięcia się grzejnika z zasłonami znajdującymi się w galerii. W czasie śledztwa wykluczono podpalenie, chociaż początkowo taka pogłoska rozeszła się po mieście. Miało mieć to rzekomo związek ze spotkaniem w Turynie - kilka dni wcześniej - grup sekt z różnych zakątków Europy. Według plotki, to oni mieli podpalić kino, żeby czcić szatana. O podpaleniu mówiono również kilka miesięcy później, kiedy rzeczywiście w mieście doszło do prób podpalenia trzech innych kin. Sprawcy nigdy nie ustalono.

Właściciela kina, Raimondo Capellę, oskarżono o szereg zaniedbań, w tym głównie o niedopilnowanie drożności wyjść ewakuacyjnych.

 


Capella został skazany przez sąd pierwszej instancji na 8 lat pozbawienia wolności; sąd drugiej instancji skrócił ten wyrok do 2 lat

 


Capella miał wypłacić rodzinom ofiar w sumie 3 miliardy lirów odszkodowania (1,54 miliona euro). Po wyjściu z więzienia nie wrócił już do rodzinnego miasta. „Mieszkanie w Turynie stało się dla mojego serca nie do zniesienia” - powiedział w wywiadzie ćwierć wieku po tej tragedii. Miał wtedy siedemdziesiąt pięć lat, był po udarze i cały czas powtarzał ze łzami w oczach, że wciąż ma przed oczami obraz tego dramatu. "Dwadzieścia pięć lat to za mało, żeby zapomnieć mówił dziennikarzowi. - Nie wystarczą też, aby pogodzić się z wyrzutami sumienia i poczuciem winy.” .

 

 

 

Źródło:

 


https://torino.corriere.it/cronaca/18_febbraio_13/uscita-viva-cinema-statuto-mi-sono-sempre-chiesta-perche-io-mi-sono-salvata-tanti-sono-morti-19af4d4a-109b-11e8-ae74-6fc70a32f18b.shtml

 


https://www.upi.com/Archives/1983/02/13/A-blaze-engulfed-a-crowded-movie-theater-Sunday-killing/4749413960400/

 


http://www.anvvftorino.com/incendio-cinema-statuto---il-primo-intervento.html

 


https://web.archive.org/web/20090711205746/http://torino.repubblica.it/dettaglio/io-e-il-rogo-allo-statuto-dannazione-senza-fine/1414607/2

Tagi:

pożar,  tragedia,  wypadek, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz