Podobne artykuły:

Tym siłaczem był Milo Barus. Jego prawdziwe nazwisko to Emil Bahr. Urodził się w 1906 roku w Alt Rothwasser na terenie dzisiejszych Czech. Był synem pracownika kolei. Już od najmłodszych lat imponował tężyzną fizyczną. Najbardziej zadowolony był z tego pewien młynarz, u którego młody Milo odbywał praktyki. Przenosił worki z mąką, które zazwyczaj musiało dźwigać dwóch pracowników. To się nazywa wydajność...A miał wtedy dopiero 14 lat.

Ciągnęło go jednak do świata. Nie potrafił usiedzieć w jednym miejscu. Dużo podróżował. Ciągnęło go do sportu. Nic dziwnego, miał ku temu niezwykłe predyspozycje. Zaczął uprawiać lekkoatletykę, potem podnoszenie ciężarów i zapasy. Jako osiemnastolatek zaczął też już występować publicznie. I od razu zyskał popularność. Chętnie uczestniczył w licznych zawodach.

 


I jego rywale przecierali oczy ze zdumienia. Nie mieli z nim żadnych szans

 


Jego wynikami zainteresował się ówczesny angielski mistrz świata wrestlingu Joseph Robinson i odwiedził młodego sportowca. Od tego dnia kariera młodego siłacza nabrała rozpędu. Podpisał profesjonalny kontrakt z Robinsonem, a następnie jako zawodowy zapaśnik brał udział w zawodach w Jugosławii, na Węgrzech, w Rumunii i we Włoszech, zdobywając pierwsze nagrody i tytuły mistrzowskie. Na Mistrzostwach Europy Środkowo-Wschodniej w zapasach w Pradze w 1926 roku zakwalifikował się do walki finałowej, podczas której jego przeciwnik złamał kręgosłup. Milo wygrał, ale zrzekł się tej nagrody, gdy wkrótce potem dowiedział się o jego śmierci.

Wkrótce dostał powołanie do wojska. W armii żołnierze z podziwem patrzyli na jego nadzwyczajne umiejętności siłacza. Po wyjścia do cywila przyjął sceniczne nazwisko - z "oficjalnego" Emila Bahra stał się Milo Barusem.

 


Dwa lata później 24-latek pękał z dumy. Został zaproszony do Paryża na mistrzostwa świata najsilniejszych mężczyzn naszego globu

 


I wygrał w cuglach! Zdobył tytuł najsilniejszego człowieka świata i „mistrza świata w noszeniu ciężarów”. Rok później obronił ten tytuł.

Mistrz nie narzekał na brak ofert pracy. Wyjechał do USA. Dostał angaż w jednym z cyrków, a jego popisowym numerem było wspinanie się po siedemnastu stopniach drabiny z koniem ważącym siedem cetnarów (1 cetnar to ok. 50 kg-kz) na grzbiecie. Uczestniczył też w walkach na ringu. Podczas jednej z nich uległ poważnemu wypadkowi.

Ogromną popularność przyniósł mu również tzw. numer fortepianowy, kiedy podczas koncertu podnosił podest, a na nim grającą pianistkę i całą orkiestrę. Bilety na jego występ rozchodziły się jak ciepłe bułeczki, a Milo wciąż zadziwiał publikę nowymi numerami.

Nie tylko przeciągał samochody, autobusy czy ciężarówki trzymając zębami przyczepioną do nich linę. Milo Barus potrafił też unieść kucyka z wyciągniętym ramieniem.

 


Zaginał gwoździe w kształcie podkowy w korkociąg, podnosił ciężkie kule i klatką piersiową rozbijał łańcuchy

 


W jego programie znalazł się także numer z karuzelą, który stał na jego piersi i obracał się przez kilka minut z ośmioma osobami. Widzowie mogli wcześniej przekonać się, że wszystkie używane przez niego rekwizyty są prawdziwe.

Niektóre źródła podają, że Milo potrafił także utrzymać w rękach łańcuchy, do których były przyczepione dwa samochody. Ich kierowcy nie byli w stanie ruszyć w przeciwnych kierunkach.

Według ówczesnych mediów, siłacz zasłynął także tym, że gołą ręką wbił gwóźdź do kopyt przez deskę o grubości 5 cm w znajdującą się pod spodem dębową beczkę. Następnie ponownie wyciągnął gwóźdź. Ale uwaga! Zrobił to...zębami. W podobny sposób podniósł 100-litrową beczkę po piwie, na której umieszczono trzech chłopców. Wyginał też zębami gwoździe w kształcie podkowy w korkociągi, ogniwa łańcuszków i inne stalowe rzeczy; nauczył się także żonglować kołami wozu i lancą niczym artyści z talerzami.

W 1935 roku jego gościnna trasa zaprowadziła go do Sao Paulo (Brazylia). Tam doszło do niezwykłego zakładu z gubernatorem.

 


Milo "zmierzył" się z dwoma samolotami

 


Były to dwa małe sportowe samoloty, które trzymał łańcuchami na ramionach, podobnie jak w programie z samochodami osobowymi, w rzeczywistości uniemożliwiając im start. Początkowo siła wyrzuciła go nieco w powietrze, ale nie poddał się i wygrał zakład.

Kiedy wybuchła wojna, Barus działał w ruchu oporu. W 1936 roku był już aresztowany przez gestapo. Do 1941 roku przebywał w więzieniach. Po wyjściu z więzienia w rodzinnych Czechach, na trzy lata umieszczono go pod dozorem policyjnym i zmuszono do przymusowej pracy w kamieniołomie. Jako Niemiec sudecki musiał po wojnie opuścić Czechosłowację. Osiedlił się w Bawarii i wciąż zadziwiał świat swoją siłą. Ze swoimi pokazami jeździł po całych Niemczech. a potem po Szwecji. Tam przytrafiło mu się nieszczęście. Jego cyrk spłonął. a on sam został bez środków do życia. Nie miał nawet pieniędzy na powrót do Niemiec, dlatego zatrudnił się w cementowni w Malmö.

W końcu wrócił do Niemiec i w 1953 roku został zatrudniony jako akrobata siłowy w Cyrku Eros gdzie zwiedzający oglądali jego niesamowite wyczyny w programie cyrkowym i nagradzali go wielkimi brawami.

 


Dziesięć lat później miał zawał. Od tego czasu już nigdy nie wystąpił publicznie

 


Prowadził z żoną restaurację. Wiąże się z tym pewna zabawna historia. Któregoś dnia malował drzwi wejściowe do niej. Obok zatrzymał się motocykl. Kierowca nie wyłączył silnika. Stał dłuższy czas, a spaliny zaczęły być coraz bardziej dokuczliwe. Poprosił kierowcę, żeby wyłączył silnik. Nie posłuchał. Wtedy chwycił motocykl wraz z kierowcą i przeniósł go na drugą stronę jezdni. Motocyklista nie krył przerażania. Kto by się w takiej sytuacji nie przestraszył...

W ostatnim roku życia przeszedł kilka kolejnych zawałów. Zmarł w 1977 roku . Dwanaście lat po nim zmarła jego żona Marta, która asystowała mu przy występach od 1947 roku.

W 1983 roku nakręcono film o jego życiu. Dziś przed jego starym domem (mieszkał w nim z żoną do 1979 roku) w Mühltal Eisenberge w Turyngii odbywają się zawody siłowe na jego cześć, a zwycięzca otrzymuje „Puchar Milo Barusa”, a książki o siłaczu cieszą się dużą popularnością. A skoro mowa o książkach: swego czasu Milo przedarł książkę telefoniczną na pół. Nie, nie z nerwów. To był jeden z jego licznych numerów.

 


Źródło:

 

 

 

http://www.hermsdorf-regional.de/saale-holzland/personen/barus.htm

 


https://www.thueringen-lese.de/persoenlichkeiten/b/barus-milo/milo-barus-der-staerkste-mann-der-welt/

 


https://xn--eisenberger-mhltal-y6b.de/milos-waldhaus/

 


https://www.oldtimestrongman.com/blog/2012/05/16/milo-barus/

Tagi:

siłacz,  strongman, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót