Partner: Logo FacetXL.pl

Darka nie widziałem od lat. Byliśmy kiedyś najlepszymi kumplami. Tuż po studiach wyjechał do Niemiec. Do Polski rzadko przyjeżdżał. Nie miał tu rodziny. W Niemczech długo miejsca nie zagrzał. Wyemigrował najpierw do Stanów, potem do Kanady. Tam ułożył sobie życie. Czasami dzwoniliśmy do siebie, planowaliśmy się spotkać. W końcu zrobił mi niespodziankę. Tuż po świętach usłyszałem dzwonek do drzwi. To był Darek.

Przez trzy dni był moim gościem. W Lublinie - jak się okazało - nie był od 25 lat. I przez te trzy dni nie mógł się nadziwić, jak nasze miasto się zmieniło. Już sam przyjazd do Lublina z lotniska w Warszawie był dla niego szokiem. Jak wyjeżdżał, to ekspresówka do stolicy była dopiero w sferze marzeń Polaków.

Wszystko mu się podobało: smak warzyw i owoców, sklepy na każdym rogu, ścieżki rowerowe, miasteczko akademickie. Kiedy jeździliśmy po okolicach, to cały czas powtarzał, że tak "wypasionych" domów jednorodzinnych, to jeszcze nigdzie indziej nie widział.

- Jedno się nie zmieniło - stwierdził trzeciego dnia. - Kilka razy, jak jechałem zgodnie z przepisową prędkością, to miałem wrażenie, że działam na innych kierowców jak płachta na byka. Albo wjeżdżali mi prawie w tył, albo mrugali światłami, a nawet trąbili. Rzadko kiedy byłem świadkiem życzliwości za kierownicą - bardziej agresji.

Po przylocie do Kanady zadzwonił do mnie. Poplotkowaliśmy, na koniec opowiedział taką historię: w drodze na lotnisko w Warszawie stał w korku. Przepuścił z uśmiechem innego kierowcę, który bezskutecznie chciał wyjechać z bocznej uliczki.

- I wtedy usłyszałem długi klakson samochodu z tyłu. W lusterku zauważyłem wściekłą twarz kierowcy, który coś pokrzykiwał. Otworzyłem boczną szybę. Usłyszałem taką wiązkę przekleństw, że przeze mnie on się spóźni do pracy i że miłosierdzie to jest dobre w kościele, a nie na szosie.

Pod tym względem - jak stwierdził - w Polsce jednak niewiele się zmieniło. Poza tym, wszystko mu się podobało.

Tagi:

Polska,  emigracja,  drogi, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz