Partner: Logo FacetXL.pl

64-letni dziś pan Janusz z Hrubieszowa nie chodził w szkole na lekcje religii. Nie uczestniczył też w klasowych przygotowaniach do pierwszej komunii.

- Ojciec był żołnierzem zawodowym - mówi. - Mieszkaliśmy na osiedlu wojskowym. W latach 60. i 70. ub. w. w wojsku krzywym okiem spoglądano na oficerów, którzy obnosili się ze swoją wiarą. Do komunii przygotowywał mnie ksiądz, do którego chodziłem raz w tygodniu na plebanię. Potem miałem egzamin. Sama uroczystość odbyła się w Zamościu. Pojechałem tam tylko z babcią. Pekaesem. Rodzice byli w pracy. Nie urządzaliśmy żadnego przyjęcia. Pamiętam jedynie, że to wszystko było trzymane w tajemnicy, nikomu się nie chwaliłem. Prezenty? To był rower od dziadka - czarny, radziecki, który był dla mnie o wiele za duży, ale radość była ogromna. Jak ktoś się pytał, skąd miałem rower, to mówiłem, że na imieniny dostałem. Tydzień po komunii przyjechał do nas do domu ksiądz, który udzielał mi sakramentu. Nie był jednak w sutannie. Mama przygotowała uroczysty obiad. Od niego dostałem różaniec kupiony w Watykanie. Mam go do dzisiaj. Kiedy byłem już dorosły, próbowałem odnaleźć tego księdza, ale dowiedziałem się, że wyjechał gdzieś na misję.

W 1969 roku do swojej Pierwszej Komunii przystępował Jerzy Misztal z Warszawy. Wtedy jednak razem z rodzicami mieszkał w Radomiu.

- Ta komunia, jak pamiętam, nie była taka sama jak u innych z mojej klasy - wspomina. - Kiedy wychodziłem odświętnie ubrany do kościoła, to tata w tym czasie uściskał mnie, odpalił motor i wrócił dopiero wieczorem. Po latach zrozumiałem, że zrobił to dla naszego dobra. Tata był członkiem partii, sekretarzem w dużym zakładzie. To były lata PRL-u, kiedy partia gnębiła Kościół, a widok sekretarza partii na mszy mógłby zaszkodzić w jego karierze. Wolał mieć "alibi", dlatego pojechał wtedy na wieś do brata. A i tak musiał się potem tłumaczyć z tego w komitecie wojewódzkim.

Pan Jerzy wspomina, że po komunii mama przygotowała świąteczny obiad dla dziadków. Nikogo więcej nie było. W prezencie dostał radziecki zegarek.

- Przez dwa tygodnie z dumą nosiłem go na ręku - mówi. - Sprawdzałam co chwila, która jest godzina. I zaraz potem się zepsuł.

 


Z komunijnego prezentu nie nacieszyła się także Marzena Król z Lublina

Komunia sprzed prawie pół wieku


- Oprócz różańca, książeczki do nabożeństwa i złotego łańcuszka dostałam przewiązany wielką kokardą rower - opowiada. - To był polski, popularny w latach 70. składak. Bodajże Wigry. Moje marzenie - do tego czerwony, mój ulubiony kolor. To był prezent od rodziców. Cieszyłam się niesamowicie. Na obiedzie - przyjęcie było w naszym mieszkaniu - siedziałam jak na szpilkach. Pamiętam, że już nawet nie chciałem jeść lodów, żeby tylko jak najszybciej wyjść na osiedle pojeździć. Po jakimś czasie, kiedy pochwaliłam się wszystkim moim rowerem, zachciało mi się pić. Rower postawiłam pod klatkę i wbiegłam na drugie piętro. Szybko coś wypiłam i byłam po chwili już na dole, ale roweru już nie było. To był dla mnie jeden z najgorszych dni w moim życiu. Naprawdę. Płakałam całą noc. Do dzisiaj, jak sobie przypomnę to zdarzenie, to czuję straszny żal. Przez kilka dni chodziłam wtedy z moją najlepszą przyjaciółką po okolicznych uliczkach, wypatrując, że może gdzieś trafię na ślad mojego roweru.

Zupełnie inne wspomnienia związane z tą ważną uroczystością ma pan Adam z Chełma.

- Moi rodzice byli bardzo religijni - wspomina. - Co niedziela byliśmy w kościele na mszy, rodzice pilnowali, żebym razem z bratem odmawiał codziennie pacierz - rano i wieczorem. W piątki zawsze pościliśmy, tata prenumerował katolickie czasopisma. Moja komunia nie kojarzy mi się z prezentami, obiadem, przyjęciem. Ja ją przeżywałem duchowo. To było dla mnie spotkanie z Jezusem, które do dzisiaj pielęgnuję. Zupełnie nie rozumiem dzisiejszych uroczystości, które wyglądają jak wesela. Nie chcę nikogo pouczać, ale mam wrażenie, że niektórzy rodzice zupełnie zapomnieli, czym jest ta uroczystość. Bo według mnie wynajmowanie limuzyny, drogie kreacje i prezenty komunijne za kilka tysięcy złotych - to nie o to panu Bogu chodziło.

W domowych archiwach wciąż można znaleźć pamiątkowe zdjęcia z Pierwszej Komunii. Ta powstała prawie 100 lat temu


A jak komunię wspominają nieco młodsi?

 


- Nie spałem całą noc - mówi 33-letni dziś Kuba. - Rodzice mi trochę zepsuli niespodziankę, bo wiedziałem, że dostanę komputer. Znalazłem go przypadkowo w garderobie. Uroczystość była w ogrodzie pod namiotem, ale w trakcie obiadu zaczęło padać i zerwał się wiatr. Musieliśmy uciekać do domu. Byli dziadkowie, wujek z ciocią, rodzice chrzestni. W sumie kilkanaście osób. Oprócz tego komputera, dostałem pieniądze. Do dzisiaj żartuję, że najbardziej kłopotliwe pytanie do wielu rodziców brzmi - "gdzie są moje pieniądze z komunii?" Moi rodzice przynajmniej się przyznali, że przeznaczyli je na remont domu. Akurat wtedy bardzo im się przydały i nie mam o to do nich najmniejszego żalu.

Jacek Walimski z Katowic przystępował po raz pierwszy do komunii 15 lat temu. Do dzisiaj podkreśla, że jego rodzice nie ulegli ówczesnym trendom. Nie zorganizowali ani wystawnego przyjęcia, ani nie skupili się na drogich prezentach.

- Dostałem sporo pieniędzy od chrzestnych i dziadków - mówi. - Część z nich wpłaciłem na cel charytatywny - leczenie chorego synka naszych sąsiadów. Ale rodzice mi tego nie narzucali. To była moja decyzja, ale widziałem w oczach wzruszenie. Resztę pieniędzy wpłacili mi na konto. A w wakacje zabrali mnie na super wakacje - jako prezent. Byliśmy i w Watykanie, i w Medjugorie. Tam też poświęciłem swój srebrny łańcuszek. Przez ponad dwa tygodnie zwiedzaliśmy Bałkany i Włochy. W przyszłym roku żenię się i pomyślałem, że podobną komunię zorganizuję swoim dzieciom. Bo planujemy mieć co najmniej dwójkę. Chciałbym, żeby tak jak ja, do końca życia zapamiętali taki rodzinny wyjazd jako komunijny prezent. Bo fajne wspomnienia to przecież też prezent.

 


A jak Wy pamiętacie swoje pierwsze komunie? Podzielcie się swoimi opiniami. Piszcie - redakcja@facetxl.pl

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

Tagi:

komunia,  kościół, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz