Asia mogła niejednemu zawrócić w głowie. Kiedy przyszła na staż, Adam był wtedy w delegacji. Dopiero kilka dni później zobaczył nową sekretarkę. Przywitała go promiennym uśmiechem. "Dzień dobry, panie dyrektorze" - już sam ton głosu pobudził Adama zmysły. Miała miękki, ciepły głos.

A kiedy wstała, zauważył, że ma figurę modelki.

 


Niesamowicie zgrabna, z długimi blond włosami zrobiła na Adamie ogromne wrażenie. I ten uśmiech...

 


- Nie będę owijał w bawełnę, ale nie mogłem oderwać od niej wzroku - przyznaje 45-latek. - Miała w sobie tyle uroku i zarazem ciepła, że nie dało się jej nie lubić.

Adam nie tęsknił za poprzednią sekretarką, która odeszła do innej firmy. Nawet się nie pożegnała. Obraziła się, kiedy zwrócił jej uwagę, że za bardzo zajmuje się plotkami w pracy, a nie swoimi obowiązkami. Ale kilku osobom krwi napsuła.

Asia nie tylko miała urodę, ale była też świetnie zorganizowana. Szybko się uczyła, potrafiła tak zaplanować spotkania, że zawsze Adam miał kwadrans wolnego między kolejnymi naradami na ulubioną kawę z wanilią.

Wiedziała, kiedy łączyć rozmowę telefoniczną, a kiedy dać mu nieco odetchnąć. Nie spóźniała się i nigdy nie kręciła nosem, kiedy trzeba było zostać trochę dłużej w biurze.

- Miałem komfort w pracy - przyznaje dyrektor. - Asia wprowadziła tak sympatyczną atmosferę w biurze, że wszyscy zrobili się milsi dla siebie. Potrafiła zawsze rozładować napięcie - jak to w pracy. Była przy tym pracowita, kreatywna i szybko się uczyła. Z pełnym przekonaniem skróciłem jej okres stażu i dostała etat. Nie omijała jej żadna premia. W pełni na nie zasługiwała.

Podobała mu się. Nie tylko jako wzorowa podwładna, ale i jako kobieta. Kiedyś zażartował, że gdyby był jej ojcem, to kandydaci na zięcia mieliby z nim nie lada przeprawę. Odparła, że jej ojciec też tak mówił i się w końcu pomylił. Przyznała, że była mężatką przez miesiąc. Nie ciągnął ją za język.

Podwładni lubili Adama. Był wymagającym szefem, ale sprawiedliwym. Fachowiec. Znał się na robocie. Miał też wielką zaletę - potrafił przyznać się do błędu. Jak czegoś nie wiedział, to pytał. Za to go cenili.

Był żonaty, miał dwójkę dorosłych już synów. Jacek pracował w Anglii, a Tomek na drugim końcu Polski. Beata, jego żona była stomatologiem. Przyjmowała w prywatnym gabinecie, który prowadziła razem ze swoją najlepszą przyjaciółką.

 


Byli zgodnym małżeństwem. Obydwoje dobrze zarabiali, powodziło im się

 


Lubili teatr. To ich pasja. Na głośne premiery potrafili jechać kilkaset kilometrów, żeby tylko zobaczyć sztukę, przenocować w hotelu i wracać do domu.

Kiedyś Beata przyszła do biura Adama, bo zapomniał z domu ważnych dokumentów. W domu stwierdziła, że "ta nowa sekretarka jest przeurocza".

- Żeby ci tylko w głowie nie zawróciła - zaśmiała się.

Zawróciła. Adam coraz częściej łapał się na tym, że wyobrażał sobie jak jest z Asią sam na sam - gdzieś na spacerze, na imprezie. Kiedy się do niej przytula, całuje delikatnie.

- Pierwszy raz w życiu, od kiedy jestem żonaty, tak myślałem o innej kobiecie - przyznaje. - Tu nie chodziło jedynie o jakieś fantazje erotyczne z sekretarką. To też nie było tak, że nagle zrobiłem się panem w średnim wieku, który zaczął się ślinić na widok młodej, atrakcyjnej dziewczyny w miniówce. Nigdy się tak nie zachowywałem. Miałem jedynie chęć na bliskość Asi. Poczuć jej dotyk, zapach, delikatne pieszczoty. O tym fantazjowałem.

 


Może i się w niej nawet zakochałem. To było dziwne uczucie

 


Ja, dojrzały już facet, żonaty, dzieciaty, na stanowisku, a tu ni stąd, ni zowąd nagle motylki w brzuchu. Ale to było przyjemne uczucie. Wcale się przed nim nie broniłem.

Nigdy żony nie zdradził. Kilka razy miał okazje ku temu, ale zwyciężył rozsądek.

- Kilka lat temu omal nie wylądowałem w łóżku z koleżanką ze studiów - opowiada Adam. - To było na imprezie, którą organizujemy co pięć lat. Absolwenci jednego roku. Jak zawsze było sporo alkoholu i w pewnym momencie Renata, która wcześniej już siadła mi na kolanach, zaczęła mnie delikatnie, dyskretnie całować. W końcu poprosiła mnie, żebym poszedł z nią do pokoju. Opamiętałem się, kiedy już na korytarzu nagle zaczęła mnie namiętnie całować. Pomyślałem, że nie mogę tego zrobić Beacie, przeprosiłem ją i uciekłem.

Adam czuł, że podobał się Asi. Był wysoki, dobrze zbudowany; Beata często mu powtarzała, że ma zniewalający uśmiech. Z Asią byli po imieniu. Jedynie na oficjalnych spotkaniach zwracała się do niego służbowo.

 


Pewnego dnia nie wytrzymał. Pocałował ją

 


Było to tak: akurat miał wychodzić na spotkanie do urzędu miasta. Kiedy już stał prawie w drzwiach, Asia rzuciła, że ma krzywo krawat. Spojrzał w lustro. Rzeczywiście. Był też źle zawiązany.

- Poczekaj, zaraz to poprawię - powiedział Asia i po chwili stała już blisko niego. Była drobna, dużo niższa od niego i musiał się nieco pochylić, żeby zdjęła mu krawat. Chwilę to trwało, kiedy na nowo go wiązała. Za moment miał go z powrotem na szyi. Asia wspięła się na palce, żeby go poprawić. Adam wtedy poczuł jej ciepło, zapach. Niewiele myśląc pochylił się i delikatnie musnął ja ustami we włosy. Omal nie zakręciło mu się w głowie. Asia spojrzała mu prosto w oczy. Nie wyglądała na speszoną. Leciutko się uśmiechnęła. Wtedy pocałował ją w usta. Nie opierała się.

- Idź już, bo się spóźnisz - wyszeptała.

Na spotkaniu w urzędzie nie mógł się na niczym skupić. Wciąż myślał o niej. Cały czas czuł jej zapach; nie mógł przestać o tym myśleć. Skarcił się w duchu za to, co zrobił. Ale - o dziwo - nie czuł wyrzutów sumienia.

- Jakoś szybko się usprawiedliwiłem przed samym sobą - mówi. - Stwierdziłem, że to była tylko chwila słabości, bardzo przyjemna zresztą, ale to przecież nie zdrada, nie poszliśmy do łóżka.

Zdradził dwa tygodnie później. Po tej historii z krawatem nic się zmieniło w ich relacjach. Było wszystko jak dawniej. Nie wracali do tego. Aż do wyjazdu do Berlina, gdzie mieli podpisać ważny kontrakt.

- Pojechaliśmy służbowym autem w czwórkę - mówi Adam. - Oprócz mnie, była Asia i dwóch moich zastępców. To były trzy dni trudnych negocjacji. Wracaliśmy po nich późno do hotelu i od razy szliśmy do swoich pokoi. Trzeciego dnia był bankiet. Każdy był już wyluzowany. Uroczysta kolacja, alkohol. Koło północy część osób już miała dość. Z Asią nie było przed ten czas okazji do luźnej pogawędki. Dopiero w ten wieczór. Kiedy zobaczyłem, że wyszła na taras w restauracji - poszedłem za nią. Stała przy balustradzie i zamyślona patrzyła gdzieś w dal. Kiedy się zbliżyłem, odwróciła się w moją stronę.

 


W tym samym niemal momencie chwyciliśmy się za ręce. Asia drżąc, przytuliła się do mnie. Objąłem ją. Nic nie mówiliśmy. Nie było takiej potrzeby.

 


W drodze powrotnej wysiedli razem w Poznaniu. Asia stwierdziła, że odwiedzi ciotkę, a Adam skłamał Beacie, że wróci dzień później, bo ma jeszcze spotkanie biznesowe.

- Tak, zaplanowaliśmy to - przyznaje nasz bohater. - Moi zastępcy niczego nie podejrzewali. Nawet im przez myśl nie przeszło, że poprzednią noc spędziłem razem z Asią. Oni byli na innym piętrze, a poza tym już dawno spali, kiedy wchodziliśmy do Asi pokoju.

Ich kolejna, wspólna noc w zacisznym pensjonacie na skraju miasta była podobna do tej z Berlina.

 


Spragnieni siebie, drżąc z podniecenia, pozbywali się odzieży już w niewielkim przedpokoju

 


Leżeli potem wtuleni w siebie, patrząc przez okno na zabytkowy park. Rano wrócili pociągiem do Warszawy. Pożegnali się bez pocałunków i czułości.

Beata nie wypytywała Adama o szczegóły tego wyjazdu. Była przyzwyczajona do jego częstych delegacji. Taka praca. Razem zjedli obiad, potem usiedli na tarasie. Długo rozmawiali o dzieciach, o tym, że trzeba skosić trawnik. Takie domowe pogaduchy. Po kolacji Adam stwierdził, że jest zmęczony i położył się spać.

Rano wstał nieco później. Była niedziela. Słyszał, że na dole Beata już się krząta. Zszedł. Kiedy wszedł do kuchni, od razu tknęło go dziwne przeczucie. Spojrzał na stół. Nie, nie przewidziało mu się. Obok filiżanki leżał rachunek. Poznał go. To rachunek za nocleg w pensjonacie. Obok chusteczka. Z odciśniętą szminką. To Asia. Pamięta doskonale, że kiedy siedzieli w restauracji, to wycierała nią usta. Odruchowo schował ją do kieszeni. Podobnie jak rachunek za kolację. Beata w nocy chciała wrzucić jego spodnie do pralki. Zawsze wcześniej wyjmowała mu wszystko z kieszeni. Tak jak teraz.

- Nie było sensu kręcić - mówi Adam. - Beata przyjęła to ze spokojem. Nigdy nie histeryzowała. Znam ją jednak na tyle, żeby wiedzieć jak bardzo ją to zabolało. Słowem się nie odezwała, spytała tylko cicho, dlaczego to zrobiłem. Ale nie oczekiwała odpowiedzi. Zaraz wyszła.

Od tego czasu minęły już dwa miesiące. Asia już nie pracuje w firmie. Zaraz po przyjeździe z delegacji zwolniła się. Dostała etat w innej, konkurencyjnej firmie. Podobno skusili ją o niebo lepszymi zarobkami. Nie mają kontaktu ze sobą. Po powrocie do pracy, ani razu nie rozmawiali o tym, co zaszło w Berlinie, ani potem - w Poznaniu.

- Śpimy z żoną oddzielnie - mówi Adam. - Kilka razy próbowałem z Beatą rozmawiać, chciałem jej wytłumaczyć. Spytała tylko, czy wierzę, że jakiekolwiek tłumaczenie może ukoić ból. Najgorzej, że niedługo są jej urodziny. Mają nad odwiedzić synowie. Nie wiem, jak spojrzę im w oczy.

 

Tagi:

miłość,  zdrada, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz