Zapytaj, ciekawe czy odpowie tak samo. Ale dopóki jeszcze go nie ma ja ciebie o coś zapytam. Lubisz oglądać bajki ?

Tak

A jakie bajki oglądasz ?

No...Muminki, Smerfy, Gumisie...Strażak Sam....

No dobrze... znasz inne bajki...powiedz mi, czy słyszałeś o bajkach w których jest mowa o dziadku ?

O tobie?

Nie... tak ogólnie...na przykład jest bajka o Dziadku Mrozie, albo o Piaskowym Dziadku. Słyszałeś o nich ?

Tata mi opowiadał o Dziadku Mrozie, to taki Mikołaj...

A widzisz...czyli taki dobry dziadek. A znasz jakąś bajkę o dobrej babci ?

…. nie wiem

Babcie w bajkach to są przeważnie dobre wróżki, albo złe czarownice. Tych dobrych na szczęście jest więcej.

A babcia jaka jest?.....dobra, prawda?

Tak Piotrusiu, babcia jest bardzo dobra i bardzo cię kocha. Ja też ciebie kocham...

Wiesz co dziadziu...i ja ciebie bardzo kocham...i babcię też.

 

Tak mogłaby wyglądać rozmowa dziadka z wnuczkiem, nie tylko w przededniu ich święta ale również na co dzień. Ale czy zawsze tak wygląda? Czy jako dziadkowie i babcie nie mieszamy w małych główkach dzieciom, że babcia jest dobra, a dziadek to samo zło albo na odwrót? Jeszcze kilka lat temu obchodziliśmy tylko Dzień Babci, dziadek był gdzieś na uboczu, właściwie to był mężem babci. Przeważnie był kojarzony ze zdziwaczałym staruszkiem, który wciąż przegania hałasujące na podwórku dzieci strasząc je, że im przyłoży laską jak się nie uspokoją. Trochę jest w tym racji, bo dziadek czasami lubi w spokoju poczytać sobie gazetę, albo książkę. Ale nikt tak nie opowiada o tym co było kiedyś. O tym jak chodził trzy kilometry na piechotę do szkoły, bo wtedy nie było gimbusów. Jak biegał w lecie na bosaka po kałużach i mył się pod studnią w zimnej wodzie. Jak bardzo bał się letniej burzy, żeby piorun nie strzelił w chatę, a on klęczał z mamą przed zapaloną w oknie gromnicą kiedy tata chodził dookoła zabudowań i sprawdzał czy wszystko jest w porządku. Gdy wybuchła wojna chował się przed samolotami, chociaż z ciekawością zerkał z ukrycia na te niezwykłe maszyny i wtedy sobie przyrzekł, ze gdy Francuzi i Anglicy rozprawią się z Niemcami, będzie się uczył i zostanie lotnikiem. Nie doczekał się ani Francuzów, ani Anglików, dopiero cztery lata później zaciągnął się do Ludowego Wojska Polskiego i poszedł zdobywać Berlin. Lotnikiem nie został, za to wyuczył się na murarza. Trzeba było odbudowywać stolicę, więc pojechał do Warszawy i gruzowiska zamieniał w nowe domy. Budował Nową Hutę, a po latach nauki, już jako inżynier Hutę Katowice. Jeszcze w Warszawie poznał babcię, śliczną blondyneczkę z którą się ożenił i wychował dwójkę dzieci. Kiedy zachodziły zmiany w Polsce odchodził na emeryturę. Chociaż żył w kolejnych Rzeczpospolitych, nigdy nie zajmował się polityką. Starał się postępować tak jak nakazał mu jego ojciec...Żyj tak by nikt przez ciebie nie płakał... Starał się tak żyć, ale czasami widział łzy w oczach żony i nie zawsze były to łzy radości. Tak, jak to bywa w życiu. Teraz trzyma pięcioletniego wnuka na kolanach i stara mu się wytłumaczyć, że babcia i dziadek są jednakowo ważni i jednakowo potrzebni. Dumny jest ze swoich dzieci i duma go rozpiera na widok wnucząt. Są takie podobne do ich babci a jego Agnieszki. Jasne włosy, drobne ładne buzie i śliczny wesoły śmiech. Piotruś siedzi u niego na kolanach, Monika z Zosią pomagają babci i synowej w kuchni a najstarszy wnuk Paweł rozkłada stół ze swoim ojcem w pokoju. Na stoliku pod oknem stoi bukiet 60 róż jakie obydwoje dostali od dzieci na rocznicę ślubu. Obok apetyczny tort z napisem - Sto lat – dzieło zięcia cukiernika.

Przerwał swoją opowieść na dźwięk głosu Agnieszki – dałbyś ojciec już spokój z tymi swoimi opowieściami, wszyscy je znają na pamięć. Lepiej przynieś kompot z piwnicy. Pożytku żadnego z tego chłopa nie ma – Spojrzał na żonę i stwierdził w duchu, że nic się nie zmieniła. Delikatnych rysów jej twarzy czas nie zatarł, charakteru również. Posłusznie zdjął wnuka z kolan, wziął laskę i zaczął iść w kierunku drzwi prowadzących do piwnicy, kiedy usłyszał głos Adama – Poczekaj Tato, ja przyniosę, jeszcze spadniesz ze schodów i tylko kłopotu narobisz – Odruchowo spojrzał na tort i uświadomił sobie, że ma 92 lata. Więc tylko jeszcze osiem zostało. Teraz dopiero zobaczył obok tortu kolorową kartkę a na niej wymalowaną kredkami postać starszego pana w kapeluszu, wspartego na lasce i napis wykonany niewprawną rączką... Kocham Cię dziadziu... i łza mu się w oku zakręciła. Ech życie.....

Henryk Sadurski

Tagi:

męskim okiem,  dziadek,  dzień dziadka, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz