Wprawdzie – jak wynika z sąsiedniego artykułu – użytkownicy portali randkowych w zdecydowanej większości wierzą, że jest to dobra metoda na znalezienie partnerki/partnera, ale warto pamiętać o zachowaniu pewnej ostrożności. Ich zaleta, czyli pewna anonimowość, jest niestety sprzymierzeńcem tych, którzy chcą oszukiwać a przynajmniej znacznie „retuszować” rzeczywistość.

 

Jerzy może opowiedzieć wiele takich historii, spędził na kilku popularnych portalach randkowych kilka ładnych lat (oczywiście z przerwami). Da się tu znaleźć odpowiednią partnerkę, ale wymaga to dużych pokładów cierpliwości – mówi teraz. Szukanie partnera przez Internet to trochę jak poszukiwanie złota w XIX wieku na Dzikim Zachodzie. Stoisz po kolana w zimnej wodzie, trzymasz w ręku sito i nabierasz co pewien czas szlamu z dna strumienia i płuczesz, potrząsasz sitem, patrzysz co zostaje. Często nic nie zostaje na dnie, ale może się zdarzyć, że za którymś razem zobaczysz błyszcząca grudkę szczerego złota. I wtedy Twoje życie się odmienia.

 

Kobiety ujmują sobie lat, a mężczyźni dodają centymetrów

 

Generalnie problem na portalach randkowych jest taki sam jak w całym Internecie: łatwość oszukiwania i manipulowania. Jerzy niedawno widział profil kobiety, z którą 6 lat temu umawiał się do kina i na inne spotkania. Ma zdjęcie to samo, które wtedy przysłała mi, gdy się poznawali (oboje mieli wtedy profile bez zdjęcia) Podaje też wiek 42 lata, choć wtedy miała około 40. Inny przykład: 6 lat temu widział zdjęcie, zwracające uwagę, pewnej 32-letniej dziewczyny. Teraz znów ją widuję i matematycznie wszystko się zgadza: wiek podaje na 38 lat. Ale zdjęcie jest to samo, co wtedy.

Rok temu nawiązał korespondencję z pewną 44-letnią kobietą. Po jakimś czasie spotkali się i – relacjonuje - było dość miło, choć wcale nie jakoś olśniewająco. Ona jednak po spotkaniu przysłała mu maila z przeprosinami za "malutkie kłamstewko" w sprawie wieku. Otóż ma w istocie 48 wiosen, tylko pomyliła się przy wpisywaniu danych do formularza, a administratorzy nie dopuszczają do żadnych korekt... Sprawa się rozeszła bez dalszego ciągu, nawet nie z tego powodu, ale zwyczajnie, w trakcie poznawania się nie wyglądało to na dobrze rokująca znajomość. Ona znowu jest w serwisie, jako 45 latka.


Niestety, kobiety mają świadomość, że wiek najzwyczajniej ogranicza ich potencjalne możliwości i bronią się przed tym, ujmując sobie lat. To jest oparte na życiowej wiedzy, że wielu mężczyzn z góry wyklucza znajomości z kobietami w swoim „przedziale wiekowym”, utożsamiają atrakcyjność z metrykalną młodością. W tej sytuacji kobiety są na słabszej pozycji i może jakoś da się nawet zrozumieć drobne „korekty wiekowe” jako fortel, który jest bronią słabszego. Ale jednak pozostaje to nieprawdą, a jej wyjście na światło dzienne może nie być przyjemne.

 

Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że mężczyźni w portalach randkowych też nierzadko mijają się z prawdą. Zdaniem kobiet, z którymi Jerzy miał okazję wymieniać opinie na ten temat, faceci najczęściej koloryzują swój status materialny (jak w znanym powiedzonku: mówił, że jest rentierem, a naprawdę rencistą…) albo dodają sobie centymetrów. Mowa rzecz jasna o wzroście, w szanujących się portalach innych wymiarów nie podaje się.

 

Tak jak dla kobiet temat wieku jest drażliwy, tak mężczyźni traktują kwestię wzrostu. Kobieta o normalnym wzroście, powiedzmy 165 cm, umawia się na spotkanie z gościem o wzroście 175 cm, on podchodzi a ona ze zdumieniem stwierdza, że spogląda na niego z góry, choć wcale nie założyła szpilek na tę okazję. Przy całej wyrozumiałości dla ludzkich słabości, trudno zrozumieć jak można mijać się z prawdą w sprawach, które weryfikują się same, bez żadnych specjalnych zabiegów.

Manipulacje i nieuczciwe zamiary


Ale tak naprawdę są poważniejsze kłopoty na portalach randkowych. Po pierwsze zdarzają się fałszywe profile, zakładane dla zabawy. Oczywiście łatwiej jest manipulować profilem bez zdjęcia, ale zdjęcia też bywają fałszywe. Kiedyś na jednym z portali kobieta umieściła zdjęcie Marilyn Monroe, a właściwie to jej woskowej figury w słynnej scenie ze spódnicą podwiewaną przez podmuch z kraty wentylacyjnej metra. W miniaturze wyglądało to całkiem dobrze, oczywiście był to zgryw, taki kod dla wtajemniczonych. Może to sposób na trafienie na ludzi na tyle obeznanych z pop kulturą, żeby nie dać się nabrać. Kto ma poczucie humoru, może i doceni żart, ale to nie przestaje być nadal manipulacja. 

 

Kobiety zakładają też fałszywe profile z fałszywymi zdjęciami po to, by załatwić jakąś sprawę. Najczęściej ma to być próba wierności dla partnera albo interesującego je mężczyzny lub jakaś zemsta w stylu ja nie byłam dla Ciebie dostatecznie dobra, to zobaczymy jak się poczujesz jak się zainteresujesz jakąś atrakcyjną kobietą i wyjdziesz na głupka. Jerzy wspomina: ze dwa razy zaplątałem się w takie sidła zastawione na kogoś i oczywiście nie byłem zadowolony, gdy okazało się, że traciłem bez sensu czas.

Wspólny problem – brak umiejętności komunikowania się

 

No i jest też bardzo obszerna kwestia braku umiejętności komunikowania się. Nawet ludzie wykształceni i inteligentni czasem czytają nie to, co jest napisane tylko to, co im się wydaje, że jest. Jerzy miał niedawno taki zabawny przypadek: nawiązał korespondencję z pewną kobietą, która – jak było widać ze zdjęcia – była bardzo szczupła. Przyznaje, że był nią zainteresowany, ale po jakimś czasie przestała odpisywać na jego wiadomości. To jest oczywiście normalna sprawa, zainteresowanie nie musi być odwzajemnione. Postanowił jednak spytać dlaczego tak się stało. Odpowiedź wprawiła go w prawdziwe osłupienie: powiedziała, że dopiero jak dokładnie przeczytała o jego oczekiwaniach, to zorientowała się, że on poszukuje kobiety o zaokrąglonych kształtach, a ona taka nie jest. Było to dziwne, bo w profilu Jerzego nie było niczego, z czego można by to wyczytać, a poza tym korespondował z osobą, którą znał ze zdjęcia, więc wiedział, jaką ma figurę. Ale ona jakimś szóstym zmysłem wyczytała to między wierszami. Jeżeli nie był to tylko pretekst, to pokazuje wyraźnie, że odbieramy to, co inni przekazują przez jakiś filtr własnych przekonań, może nawet kompleksów zamiast czytać wprost.

 

Jaki z tego wniosek? Portale randkowe jak alkohol – są dla ludzi, ale takich, którzy wiedzą, że używać ich należy w umiarze i rozsądnie.

Tagi:

Życie,  życie w wirtualu,  randki przez internet,  single, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz
// }) // }) // }) // }) // }) // })