Do naszej redakcji przyszedł mail. Jego autorem jest pan Jerzy. Napisał o sobie, że ma 67 lat, pracuje naukowo na uczelni w dużym mieście, jest żonaty od 45 lat i nigdy...nie zdradził swojej żony Kasi.

(…) Do napisania tego listy przymierzałem się już od dość dawna. Niedawno przeczytałem reportaż o kobiecie, która zdradzała męża. Przypadek jak setki innych. Jej tłumaczenie jednak mnie zdumiało. Wytłumaczyła mężowi, że się zakochała i tyle. Co się jej czepia? Każdemu się może zdarzyć. Inny z kolei mąż tłumaczył zdradę alkoholem i tym, że się „zauroczył”. Po takich wyjaśnieniach wiele osób pokiwa głową ze zrozumieniem i usprawiedliwi ich. Ja dla takich postaw nie znajduję jednak zrozumienia. Trudno, najwyżej wyjdę na staroświeckiego, starszego pana.

(…) Moją Kasię poznałem na studniach. Zakochałem się już na pierwszej rance. Była i jest do dzisiaj najpiękniejszą, najmądrzejszą i najukochańszą kobietą mojego życia. Pobraliśmy się na ostatnim roku. Mamy dziś trójkę dorosłych dzieci, wspaniałych wnuków i wciąż plany na przyszłość. Przynajmniej raz w tygodniu mówię żonie, że ją bardzo kocham. Bo tak jest. Chodzimy trzymając się ręce, sprzeczamy, nie nudzimy się z sobą.

Nigdy jej nie zdradziłem. Wiem, że wielu mężczyzn może tak samo o sobie powiedzieć. Ale czy to może wzbudzić jakiekolwiek emocje w porównaniu z jakimś mięczakiem, który szlochając błaga przed kamerami żonę o wybaczenie, bo zdradził? A gdzie miał wtedy rozum?

Nie zdradziłem, bo kocham swoją żonę. Koniec, kropka. Czasami czytam, jak ktoś tłumaczy się, że to było chwilowe pożądanie, chwila słabości czy buzujące hormony. W ten sposób można wytłumaczyć każde zachowanie. Mnie to jednak nie przekonuje. Po to mamy rozum, żeby nad takimi uczuciami panować.

(…) Przez te 45 lat małżeństwa miałem dwie sytuacje, które mogły zakończyć się zdradą z mojej strony. Nie chodzi o romans, a jedynie przelotny seks. (…) Pierwszy raz miałem taką sytuację kilka lat po ślubie. Pojechałem na międzynarodowe sympozjum. Pierwszy wieczór, ognisko, alkohol. Koło mnie usiadła młoda, atrakcyjna Czeszka. Miło nam się gawędziło. Co jakiś czas – niby przypadkowo – dotykała mojej dłoni. W pewnej chwili pogładziła mnie po plecach i wsunęła rękę pod mój sweter. Poczułem się niezręcznie. Posiedzieliśmy jeszcze jakiś czas, po czym spytała, czy ją odprowadzę do pokoju. Poszedłem. Po drzwiami wzięła mnie jeszcze za rękę i lekko pociągnęła w stronę pokoju.

(...) Nie chcę robić z siebie jakiegoś bohatera, że musiałem długo walczyć o to, żeby tego nie zrobić. Uśmiechnąłem się tylko, nie wiem dlaczego, ale pogłaskałem ją po głowie i odwróciłem się na pięcie. Z mojej strony był to – tak sobie tłumaczę – zupełnie naturalny odruch. Nie czuję się z tego powodu jakoś niezwykle dumny, że powinienem chodzić teraz z wysoko uniesioną głową, jaki to ze mnie bohater. Bzdura. To tak, jakby ktoś się strasznie cieszył, że mógł coś ukraść, a tego nie zrobił.

(…) Drugi raz miałem podobną historię dziesięć lat temu na turnusie rehabilitacyjnym w sanatorium. (…) Poznałem tam równolatkę. Inteligentna, oczytana, mądra kobieta. Była ze swoją znajomą. Często chodziliśmy w trójkę na spacery. Koleżanka wyjechała wcześniej, bo zmarła jej mama. (…) Pewnego dnia byliśmy sami w pokoju. Nagle podeszła blisko do mnie i zaczęła mnie całować. Pierwsze uczucie, jakie się wtedy we mnie pojawiło, to była złość. Owszem, polubiłem ją, dobrze mi się z nią rozmawiało, ale nic więcej. Wszystko zepsuła. Chyba głupio jej się zrobiło, bo zaraz przeprosiła, ale przez ostatnie dni unikaliśmy się nawzajem.

(…) Czasami się zastanawiam, co by było, gdybym wtedy uległ? Dla Kasi byłby to koniec świata. Nie wiem, czy dzieci wybaczyłyby mi taki skok w bok. Na pewno prysłby mit ojca, który całe życie kierował się rozsądkiem i był dla nich wzorem.

(…) Wierzę w miłość i wierzę w uczciwość, dlatego żal mi tych, który w przypływie emocji ranią swoich najbliższych. Dla chwili przyjemności nie warto kłaść na szalę całego dotychczasowego życia. W gronie moich znajomych mam kilka osób, które przez to przechodziły. Jeden z nich zgłupiał zupelnie na widok młodszej o 20 lat. Chciał na nowo ułożyć sobie życie po wielu latach małżeństwa. Wyprowadził się od żony i spędził rok w ramionach nowej ukochanej. Miłość się skończyła, kiedy poważnie zachorował. Młoda partnerka nie chciała go w wózku inwalidzkim i go pogoniła. Wrócił do żony, która się nim do dzisiaj opiekuje, ale nie kieruje nią miłość tylko litość. Gdyby nie ona, byłby pewnie w jakimś ośrodku. (…) Warto było?

 

 

 

 

 

Tagi:

zdrada,  miłość, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz
// }) // }) // }) // }) // }) // })