Partner: Logo FacetXL.pl

- Zdradziłem ją, to fakt - przyznaje Adam. - Przyłapała mnie, przyznałem się, przeprosiłem. Było mi naprawdę głupio. Nie sądziłem jednak, że tak się na mnie zemści. Sądziłem, że mi może wybaczy, da szansę. Nie wiem, co mam teraz robić. Czekam.

Są małżeństwem od 18 lat. Poznali się na imprezie, którą organizował kolega Adama z pracy. Ewa znalazła się na niej zupełnie przypadkowo. Przywiozła jedynie brata, ale złapała gumę w samochodzie - tuż przy samym domu kolegi. Mężczyźni pomogli jej wymienić koło. I została. Tak poznała Adama. Wymienili się telefonami, potem się spotkali. Raz, drugi i zaiskrzyło. Po roku wzięli ślub.

 

- To Ewa naciskała na ślub - przyznaje Adam. - Chciała jak najszybciej założyć rodzinę. Nie byłem wtedy gotowy na wspólne życie pod jednym dachem

 

Kochałem ją, ale o ślubie nie myślałem jeszcze. Odwlekałem decyzję, ale w końcu oświadczyłem się jej

Po ślubie zamieszkali u Adama. Miał duży, przestronny dom po rodzicach. Ojciec zmarł, kiedy Adam był w średniej szkole. Był dyrektorem w kombinacie. Dobrze zarabiał, wcześniej wyjeżdżał na zagraniczne kontrakty. Mama Adama po śmierci męża poznała innego. Zakochała się w Belgu. Kiedy Adam był na studiach - wyjechała z Polski. Pomagała synowi finansowo, często też go odwiedzała. Adam też bywał u nich w domu pod Brukselą.

- Partner mamy pomógł mi założyć firmę - mówi Adam. - Regenerowałem turbosprężarki. Pomógł mi też w znalezieniu kontrahentów, m.in. z Belgii i Włoch. Interes się kręcił, zarabiałem dobre pieniądze. Z Ewą często wyjeżdżaliśmy na wczasy, dużo inwestowałem w dom, ogród, co 2-3 lata zmienialiśmy samochody na nowsze. Nie mieliśmy dzieci. Ewa nie chciała.

 

Część zarobionych pieniędzy Adam odkładał na lokaty. Finansami zajmowała się głównie Ewa

 

Podobnie jak księgowością. Nie musiał korzystać z usług biura rachunkowego. Ewa skończyła ekonomię, miała o tym pojęcie.

- Dużo wydawaliśmy, ale też i sporo nam zostawało - mówi Adam. - Z czasem kupiliśmy działkę budowlaną i mieszkanie, które potem wynajmowaliśmy. Była to lokata kapitału. Ewa próbowała też inwestować w papiery wartościowe, ale kiedy raz sporo straciła, to dała sobie z tym spokój.

Prowadzili otwarty dom. Mieli wielu znajomych, przyjaciół, co jakiś czas urządzali imprezy w większym gronie.

Byli zgodnym małżeństwem, rzadko się kłócili, znajomi zazdrościli im nie tylko pieniędzy, ale i tego, że byli przez wszystkich uważani jako szczególnie dobrana para.

 

I tak było. Do momentu, kiedy Adam nie poznał Kingi.

 

- To koleżanka mojej siostry - mówi Adam. - Młodsza od nas o dziesięć lat. W tym roku skończy 34 lata.

To właśnie siostra Adama przyprowadziła ją kiedyś. Kinga jest projektantką wnętrz. Zajmuje się też aranżacją ogrodów. Akurat kogoś takiego potrzebowali. Adam z Ewą planowali urządzić u siebie ogród zimowy. Miała się tym zająć właśnie Kinga.

- Już w drzwiach nie mogłem oderwać od niej oczu - przyznaje Adam. - Wyjątkowo zgrabna i taka, że niejeden chłop zgłupiałby na jej widok.

A Adam właśnie zgłupiał. Wciąż patrzył na jej odsłonięty brzuch i długie, zgrabne nogi. Kinga była bardzo bezpośrednia. Od razu przeszli na ty. Spodobała się też Ewie. Obejrzała dokładnie ogród, dom, obiecała, że za kilka dni wpadnie z przygotowanym projektem.

- Wpadała do nas co jakiś czas - mówi Adam. - Projekt nam się podobał, pozostawały drobne kwestie do uzgodnienia.

 

Przy każdym kolejnym spotkaniu Adam był coraz bardziej zauroczony Kingą

 

- Miała w sobie tyle seksu, że nie mogłem się na niczym innym skupić - przyznaje Adam. - Nie jestem typem faceta, który lata za spódniczkami, ale w tym przypadku straciłem dla niej głowę.

Któregoś dnia, zupełnie przypadkowo spotkał Kingę, kiedy wychodziła z marketu. Cały wózek zakupów. Pomógł jej zapakować do bagażnika.

- Następnego dnia miała do nas przyjechać z próbnikami farb - mówi Adam. - Stwierdziła, że skoro już mnie spotkała, to może da mi je dzisiaj. Mieszkała niedaleko marketu. Powiedziała, że jak jeszcze pomogę wnieść zakupy, to poczęstuje mnie pysznym sernikiem.

Pomógł. Zjadł też sernik, wypił kawę, a do domu wrócił...późnym wieczorem.

- Nie spodziewałem się, że sprawy się tak potoczą - mówi. - To Kinga mnie sprowokowała.

 

Podziękowała, że jej wniosłem zakupy. A zrobiła to całując mnie namiętnie w usta. I to jeszcze w kuchni. Po chwili wylądowaliśmy w sypialni. Dawno nie czułem się tak wspaniale

 

Tego wieczoru przyznał się Ewie, że spotkał Kingę. Tak przecież było. Nie przyznał się jedynie, co robił u niej przez trzy godziny.

- Po kilku dniach zadzwoniłem do niej - mówi. - Kinga nie była zaskoczona. Mówiła, że czekała na telefon. Umówiliśmy się na wieczór.

Od tej pory spotykał się z nią regularnie. Zdarzało się, że nawet w czasie pracy.

- Mówiłem wtedy Ewie, że muszę wyjść coś załatwić i jechałem do Kingi mieszkania - opowiada. - Za godzinę, dwie byłem z powrotem.

To Kinga decydowała, kiedy mogą się spotkać. Tak się umówili. Dała mu też klucz do domofonu, żeby nie musiał dzwonić.

- Wysyłała SMS-a - mówi Adam. - 1h czy 2h oznaczało, że za godzinę lub dwie. Wiadomości od razu kasowałem.

 

Ewa niczego się nie domyślała. Przez myśl jej nie przeszło, że Adam może mieć mieć kogoś na boku. Wpadł przez zupełny przypadek

 

Pewnego dnia Ewa oddała samochód do warsztatu. Coroczny serwis. Koło południa miała załatwić coś w urzędzie skarbowym. Wzięła Adama mercedesa. Chciała sprawdzić w nawigacji, ile czasu zajmie jej dojazd na miejsce. Przez przypadek wyświetliła jej się historia tras w Adama samochodzie. Zaintrygował ją jeden z adresów. Znała go, bo pomagała Kindze w księgowości. Był bardzo charakterystyczny, bo Ewa nosiła nazwisko patrona tej ulicy. Po minucie wiedziała już, gdzie Adam tak często wyjeżdża.

 

- Za kilka dni spotkałem ją na ławce, kiedy wychodziłem z bloku Kingi - mówi Adam. - Czekała na mnie

 

Musiałem mieć tak głupią minę, że popatrzyła tylko na mnie z litością i bez słowa wsiadła do samochodu. Nie zdążyłem nic powiedzieć. Zresztą co mógłbym mądrego powiedzieć?

Po godzinie wrócił do mieszkania. Ewa siedziała w salonie. Była spokojna.

- O nic nie pytała. Chciała tylko wiedzieć, ile to trwa - mówi Adam. - Nie kręciłem, nie kłamałem. Przyznałem, że spotykamy się od pół roku i chodzi tylko o seks. Ewa miała łzy w oczach. Szybko się jednak opanowała. Nie robiła mi żadnych wymówek. Nie było wyzwisk, kłótni, nic. Spytała tylko, co zamierzam dalej. Powiedziałem, że jest mi bardzo przykro, że ją zawiodłem, oszukałem i że z Kingą więcej się nie spotkam.

 

Od tego dnia spali już oddzielnie. Ewa ani razu nie wracała już do tej rozmowy. Rano jedli w milczeniu śniadanie, potem szli do pracy

 

Z boku wszystko wyglądało jak dawniej. Trwało to dwa tygodnie.

- Z Ewą rozmawialiśmy jedynie o sprawach firmowych - mówi Adam. - Była spokojna, ale smutna. Myślałem, że to się może jakoś ułoży. Z Kingą już się nie spotykałem. Nigdy zresztą nie rozmawiałem z nią o Ewie; to był jedynie seks - bez żadnych zobowiązań, planów na przyszłość.

Po dwóch tygodniach od tej rozmowy, Adam wyszedł rano jak zwykle do pracy. Był zawsze wcześniej od Ewy. Ona przychodziła ok. dziesiątej. Kiedy nie pojawiła się w firmie do południa, zaniepokoił się. Miała zrobić ważne przelewy. Nie odebrała telefonu. Nie oddzwoniła. Pojechał do domu.

- Na klatce zobaczyłem, że mam wiadomość w telefonie - mówi Adam. - To od niej. "Poczuj, jak to jest być zdradzonym" - taka była treść.

Nie było jej w mieszkaniu. Nie było też walizki. Szafa była otwarta. Podobnie jak sejf. Pusty. Ani tego, ani następnego dnia Adam nie mógł zrobić przelewów. Firmowe konto było wyczyszczone.

- Na wypłaty dla pracowników i podatek pożyczyłem od znajomych - mówi Adam. - Mam na bieżące wydatki, sprzedam pewnie działkę, może i mieszkanie.

Od dwóch miesięcy próbuje dodzwonić się do żony. Bezskutecznie. Nie odbiera.

- Jeśli chciałaby mieszkać w miarę luksusowym hotelu z wyżywieniem, to pieniędzy wystarczy jej na prawie dwa lata - kończy Adam. - Tyle mnie kosztował ten "seks bez zobowiązań".

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tagi:

zdrada,  kochanka, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz