Partner: Logo FacetXL.pl

Nasza bohaterka opowiedziała nam swoją historię na pewnej słonecznej plaży w Kenii. Jak codziennie, przy hotelowym basenie zebrała się tam grupka turystów z Polski. Po kilku dniach, kiedy ludzie się już poznali, to weszło w zwyczaj, że po śniadaniu Polacy zajmowali jedną stronę basenu. Kto chciał to pływał, inni leżeli pod palmami i rozmawiali o życiu. Od godziny 10 pogawędki robiły się coraz bardziej osobiste, bo w barze zaczynali podawać miejscowe alkohole.

Nie brakowało chętnych do kąpieli w basenie. Wśród nich była m.in. Jola, elegancka kobieta po czterdziestce. Wszędzie towarzyszył jej mąż Darek, który bez narzekania donosił żonie koleje drinki. Sam wolał się wylegiwać na leżaku i sprawdzać wiadomości w smartfonie.

 

Jola była towarzyska, wesoła i pewna siebie. Marek wyglądał na spokojnego, troskliwego męża. Wyglądali na bardzo udane małżeństwo

 

- Jak to pozory mylą – śmieje się nasza bohaterka. - Mieszkamy w dużym mieście na Dolnym Śląsku. Mamy piętrowy dom z małym ogródkiem niedaleko centrum miasta. Jesteśmy ze sobą od dwudziestu lat. Nie mamy dzieci, tak wyszło - wzdycha.

Oboje pracują zawodowo, ona jest księgową w biurze, a on właścicielem sklepów z artykułami motoryzacyjnymi. Nie mają problemów finansowych, żyje im się dobrze. Co się wydarzyło, że w ich małżeństwie się tak popsuło?

- Zbliżały się moje 40. urodziny, wiele sobie po nich obiecywałam – wspomina Jola. - Zastanawiałam się, jaką niespodziankę zrobi mi mąż. Czy to będzie pierścionek z brylantem, a może coś bardziej egzotycznego? Tak się akurat składa, że jestem dwa miesiące starsza od męża, więc to ja zawsze pierwsza świętuję. Już miałam pomysł, jak uczcimy jego rocznicę. Zaplanowałam, że pojedziemy na Kubę. Wiadomo, Hawana miasto gorące i ta niesamowita salsa. Od dawna marzyłam o tym, by w gorącym kubańskim słońcu pić drinki z parasolkami w szklaneczce z rumem, a wieczorem pląsać do latynoamerykańskich przebojów. Od lat żyjemy ze sobą trochę jak brat z siostrą. Miło, uprzejmie, wygodnie, ale bez tego żaru uczuć jak kiedyś. Ciągle tylko praca i praca, męża widuję tylko w niedzielę, gdy jest tak padnięty, że nawet się nie chce iść na spacer. Dla mnie to był czas, byśmy zwolnili tempo.

Darek jest zadowolonym z życia człowiekiem. Jego pasją jest praca. Lubi zarządzać swoim biznesem, pracować z ludźmi, nawiązywać nowe kontakty handlowe. Planować.

 

To jego życie, nie wyobraża sobie wylegiwania się na słońcu, marnowania czasu. Chce być ciągle w ruchu

 

- Nie mogę narzekać, mam ładny dom, miłą żonę, dobrze prosperującą firmę. Idealne życie, przynajmniej tak dotychczas myślałem – przyznaje Darek. - Szło mi tak dobrze, że przed urodzinami żony myślałem o założeniu kolejnego, dużego sklepu. Znalazłem już fajne miejsce, był potrzebny tylko remont i zaplanowałem otwarcie właśnie na na jej "czterdziestkę". To była tajemnica. Joli nic nie mówiłem, bo chciałem jej zrobić niespodziankę. Bałem się, że będzie narzekać, że ciągle pracuję i nie mam na nic czasu. Byłem przekonany, że jak zobaczy nowy pawilon, to będzie dumna z tego jak się dorobiliśmy. Może nawet będzie mogła skończyć z pracą u kogoś i zarządzać nowym sklepem.

 

Przyszedł dzień urodzin Joli - sobota. Od rana chodziła spięta. Była ciekawa, czym mąż ją zaskoczy

W pracy z koleżankami snuła przypuszczenia, wiedziała że coś się szykuje. Liczyła na coś ekstra, po tylu latach na pewno przygotował super niespodziankę. Fakt, że jej mąż nie miał fantazji, ale tyle jest przecież wokół filmów, artykułów o rocznicach i prezentach z okazji rocznic. Wystarczyło tylko chcieć. A Darek tajemniczo się zachowywał, poprosił ją, by się elegancko ubrała, bo o godzinie 10 gdzieś ją zabierze. Rano jak zwykle pojechał do pracy. Jola umierała z ciekawości, wyobrażała sobie jak na nowo ją zauroczy. Ona też chciała mu się odwdzięczyć, zrobić wspaniały prezent na jego urodziny. Zasłużyli na to.

 

- Zastanawiałam się, co też może na mnie czekać, o 10 rano raczej się nie organizuje kolacji przy świecach – opowiada Jola.

 

– Ale może mnie gdzieś zawiezie? Może jakiś romantyczny weekend w pięknym miejscu?

Tuż przed godziną 10 pojawił się elegancko ubrany Darek. Z uśmiechem zaprosił ją do samochodu.

- Wyglądała jak zwykle ładnie, widziałem jak się cieszy, że czeka ją prezent – opowiada mąż. – Całą drogę pytała dokąd jedziemy. Powtarzałem tylko, że to niespodzianka. Widziałem jej zaskoczoną minę, gdy podjechaliśmy pod wystrojony pawilon. Zapytała tylko, po co tu jedziemy? Oparłem, że coś musimy sprawdzić. Aż się dusiłem ze śmiechu, jaką będzie miała za chwilę minę.

Pawilon przy jednej z głównych dróg dojazdowych do miasta, prezentował się okazale. Front zdobiły balony. Szyld zasłaniało płótno. Pod sklepem stała grupka ludzi i elegancko ubrany personel. Ktoś trzymał tacę z kieliszkami, kelner na ich widok otworzył szampana i zaczął rozlewać trunek.

- Odjęło mi mowę na ten widok – przyznaje Jola. – Nie wiedziałam co to ma być. Przyjęcie w jakimś sklepie? Wtedy mój rozradowany mąż wręczył mi szarfę i kazał szarpnąć. Szarpnęłam, opadło płótno z szyldu. No i wtedy zobaczyłam nasze nazwisko i dotarło do mnie, że na moje czterdzieste urodziny on sobie zrobił kolejny sklep. Z szoku i nerwów wypiłam szampana i to nie jednego.

 

Dla Darka to był udany dzień. Widział, jakie wrażenie zrobił na żonie. Jeśli nadal tak będzie im dobrze szło, to kto wie ile sklepów w przyszłości mogą otworzyć?

 

- Jola była pod mocnym wrażeniem, piła jeden kieliszek za drugim – wspomina. - Szybko musiałem ja odwieźć do domu, bo zaczęła się dziwnie zachowywać. Rozpłakała się. A w domu kazała mi spadać. Coś było bardzo nie tak. Nie rozumiałem o co jej do cholery chodzi.

Na drugi dzień atmosfera w domu stała się bardzo ciężka. Darek próbował zagadywać, ale Jola strzeliła focha i przestała się odzywać.

- Wkurzyłem się – przyznaje Darek. – Co jej miałem jeszcze dać? Jak tu zrozumieć kobietę?

- Byłam tak wściekła i rozczarowana, że nawet nie mogłam spokojnie mówić – żali się nasza bohaterka. – On jest jakiś nienormalny, chce tak żyć do emerytury? Po co tak zaiwaniać i nic nie użyć? Szlag mnie wtedy trafił. Faceci w ogóle nie słuchają co się do nich mówi, myślą że jak już się ożenili, to nic nie muszą się starać.

 

Jolanta postanowiła się "zrewanżować". Żyli tak dawniej obok siebie, tylko jeszcze bardziej oficjalnie. Bez awantur

 

Nadeszła 40. rocznica urodzin Darka. Jak zwykle wrócił z pracy wieczorem, liczył na jakiś tradycyjny prezent, może jakąś imprezę-niespodziankę. W przedpokoju zobaczył spakowaną dużą walizkę i podręczny bagaż. Przestraszył się.

- Pierwszą moją myślą było, że mnie wyrzuca – wspomina. – Wleciałem do pokoju, żona siedziała jak zwykle na kanapie przed telewizorem i popijała drinka z palemką. Co to ma znaczyć? - spytałem. - Wyrzucasz mnie?

Jolanta tylko pokręciła głową. Pociągnęła spory łyk kolorowego płynu i tajemniczo się uśmiechnęła.

- Jutro są twoje 40. urodziny. Więc postanowiłam ci zrobić prezent – wysyczała. - Wyjeżdżam rano na Kubę. Na dwa tygodnie. Z okazji takiej rocznicy należy się wyjątkowy prezent.

I tak zrobiła. Pojechała na te swoje wymarzone wakacje na Kubę. Darek spędził czas w pracy i na uspokojeniu emocji. Nie mógł jej tego darować. Uważał, że zachowała się jak nastolatka z humorami. Wolał nie myśleć co tam wyprawia i z kim.

- Gdy wróciła, postanowiłem porozmawiać z nią na poważne, chciałem by wszystko wróciło do normy – przyznaje. – Może była jakaś moja wina, ale w dobrej wierze. Miałem nadzieję, że mnie przeprosi. Zamiast tego zrobiła mi awanturę. Szaleństwa na Kubie nie wystarczyły...

 

Jolanta zażądała, by podzielili dom na pół. On na górze, ona na dole. Każdy dba o siebie, płacą rachunki za prąd, gaz i wodę razem. Tak samo podatki

 

Jak ma być tak jak dawniej to po co udawać, że są razem i że jest im dobrze ze sobą? - stwierdziła.

- No i tak trwa to trzy lata – kontynuuje Jola na kenijskiej plaży pociągając swojego drinka z palemką. – Nadal każdy z nas ma swoje piętro, tylko na wakacje jeździmy razem. Dobrze się wtedy dogadujemy, a mnie ma kto drinki podawać.

Darek wszystko słyszy. Uśmiecha się kwaśno znad ekranu telefonu. Co chwilę sprawdza co dzieje się w jego firmie. W sumie jak każdy dobry szef musi dbać o swój biznes...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tagi:

żona,  kryzys,  separacja, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz